Zakorzenienie się!
Czy Zygmunt Freud nosił fez? Czy powroty są trudne? Przyczynkiem do kilku refleksji jest film Arab Blues (org. Un divan à Tunis, reż. Manele Labidi).
Tunis i kozetka w Arab Blues
Już od pewnego Arab Blues migał mi na streamingach. Zaintrygowała mnie sama historia i Zygmunt Freud w fezie na plakacie. Nie dość, że słoneczny Tunis w kadrach, to jeszcze ciekawy dla mnie temat powrotu do miejsc znanych. W przypadku naszej bohaterki, Selmy, granej przez Golshifteh Farahani, to przeprowadzka do kraju dzieciństwa.
Dlaczego wróciłaś?
Selma wraca z Francji i ma plan na życie w Tunisie. Chce otworzyć gabinet psychoanalityczny. Wywołuje to pytania, kontrowersje i zaciekawienie wśród lokalnej społeczności. Pojawiają się pierwsi barwni klienci, a także problemy natury administracyjnej, które napędzają tok historii.
Dla mnie najciekawszą warstwą filmu jest ta, która dotyczy tożsamość. Dlaczego wróciłaś? Pozostali bohaterowie nie mogą zrozumieć powodu powrotu Selmy i patrzą na nią przez własny pryzmat własnych doświadczeń. W ich oczach jej francuskość może symbolizować upragnioną wolność, inność, a nawet dziwactwo.
Naród na kozetce
W filmie urzekły mnie wątki bohaterów drugoplanowych, ich problemy i trudności w zmaganiu się z otaczającym światem. Przyprawione są one dawką humoru. Niektóre z nich są bardzo uniwersalne, na przykład potrzeba akceptacji, poczucia przynależności do grupy i jednocześnie możliwość wyrażania siebie. Mamy jednak również wiele aluzji, które bezpośrednio odnoszą się do tunezyjskiej kultury i mentalności
Film zainspirował mnie także do dalszego poszukiwania. Pojawią się w nim bowiem konteksty tunezyjskiej historii. Ich poznanie pozwoliłoby mi zrozumieć pewne wybory bohaterów, a także mrugnięcia okiem do widzów, którzy orientują się w meandrach tunezyjskiej polityki.
Pogranicze dwóch światów
Często spotykam się w wywiadach, w popkulturze, w przeprowadzonych i zasłyszanych rozmowach z historiami ludzi, którzy mieli podobne doświadczenia. Byli postrzegani w jednym miejscu jako osoby z innego miejsca i na odwrót.
Selma próbuje to przełamać.
Ponowne zakorzenienie się…
Dla mnie historia Selmy niesie optymistyczną nutę. Możliwe, że i my w końcu poczujemy, że jest się w dobrym miejscu, które możemy nazwać domem,
Jeśli lubicie francuskojęzyczne filmy, które są wypełnione lekkością, humorem, ale również pragną opowiedzieć o czymś ważnym, to bardzo gorąco polecam ten film

