W poszukiwania życia
Maj roku pańskiego 2025 raczył nas deszczową i senną pogodą, która rozlała się w serce i przesiąknęła ubrania. W poszukiwaniu piękna, trochę radości i oddechu, przyjrzałam się trzem miniaturom z życia.
Zapraszam na kilka inspiracji i przemyśleń, które pojawiły się przez ten miesiąc.
Cystersi w Henrykowie
W poszukiwaniu piękna w sztuce i naturze powędrowałam do Henrykowa na Dolnym Śląsku. Tam możemy odnaleźć miejsce związane z zakonem, który założył św. Robert z Molesme.
Cystersi przybyli do Henrykowa w XIII w. To właśnie w ich opactwie zostało napisane pierwsze zdanie po polsku (albo raczej w polsko-czeskim miksie): Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj.
Światło i cień.
Jednak dla mnie najciekawszy w opactwie i samym miasteczku jest wiele stylów architektonicznych i nurtów w sztuce.
Teatralny barok miesza się z doniosłym gotykiem. Ciemne obrazy świętych, przejawy kontrformacji, i gotycki portal z zachowaną polichromią. Zabawa światłem przy freskach.
Gdy zaś wyjdziesz na ulice Herykowa, spotkasz anioły. Mogą na pierwszy rzut oka wydać się przepiękne, ale i zaraz pyszne. Mają jednak nie powtarzalny urok.

Źródło: fotografia własna
Katalog chmur
Zawsze chciałam poznać historię chmur i brzmienie ich nazw. Cirrusy, Cumulusy, czy takie Cumulonimbusy. Chciałabym szeptać ich imiona, gdy je zobaczę. Niestety nie mogę spamiętać tych łacińskich zaklęć. Zostaje tylko do nich westchnienia.
Chmury nad Kalifornią
Często przypatruje się chmurom i ich spektaklowi. Gdy roztaczają się nieruchome nad krajobrazem albo szybko płyną na niebie. Niektórzy dostrzegają w nich kształty, proroctwa, zwiastunki czegoś. Może deszczu, niepogody.
Czasami przebija się przez nie słońce lub jego promienie. Tworzą się wtedy wizualne pokazy i podświetla światła.
Gdybym umiała pięknie malować, to bym malowała tylko chmury. Może nie Kalifornią, ale właśnie nad Sudetami.

Albert Bierstadt, Cloud over California, Sotheby’s, New York, 3 October 2013, lot 145 via Arcadja auction results, @wikimedia
Uśmiech Matki
W maju obchodziliśmy dzień matki. W różnych zakątkach świata wypada to dwunastego lub w Polsce dwudziestego szóstego. Przypomnijmy na chwilkę jedno z klasycznych przedstawień mam.
Święta Anna Samotrzecia

Leonardo da Vinci, Święta Anna Samotrzecia, Louvre, źródło: @wikipedia
Leonarda da Vinci, renesansowy mistrz, przedstawił matczyną scenę w swoim późnym dziele.
Na obrazie widzimy św. Annę, Matkę Boską i Dzieciątko. Te trzyma jagniątko. Scena rozgrywa się na tle pięknych, postrzępionych gór.
Pomysł na przedstawienie św. Anny pojawił się już około 1500 roku. Powstały kartony przygotowawcze. Obraz został wykonany do 1517-1518.
Dla mnie piękne w obrazach mistrza są piękne, delikatne twarze postaci. Także tutaj matka i córka mają wiele łagodności w swoich obliczach.
Jak go zapamiętacie?
Jak zapamiętacie maj w roku pańskim 2025? Czy też wybraliście swoje miniatury z życia? Zapraszam do dzielenia się w komentarzach.
Bibliografia:
- Aleksandro Vezossi, Święya Anna: Bezkres Przestrzeni i Czasu, [w] Leonardo. Malarstwo: Nowe Spojrzenie, Jedność, Kielce 2019, s. 296-309.
- Historia Henrykowa

