Gdzie dokładnie podążamy? Może wspólnie idziemy na spotkaniu derwiszów? Niedawno obejrzałam film pt. Bab’Aziz – drogi ojciec w reżyserii Nacer Khemir. Opowiada on o wędrówce staruszka Baba’Aziza, w tej roli Parviz Shahinkhou. Towarzyszy mu jego wnuczka Isztar, którą zagrała Maryam Hamid. Podróż przepełniona jest suficką symboliką i opowieściami.
Bab’Aziz i jego droga
Bab’Aziz jest opowieścią wypełnioną historiami, muzyką, tańcem i symbolami. Wraz z bohaterami przemierzamy nieprzeniknioną pustynię, mieszają czasy i porządki. Przyglądamy się ludzkim pragnieniom, dążeniom i emocjom. Szczególnie urzekła mnie relacja dziadka i wnuczki, głównych bohaterów, w której widać troskę i miłość.
Film skonstruowany dosyć prosto. Jednak powiedziane słowa, symbole i myśli powracają w następnych wątkach i kadrach. Mimo nieśpiesznej akcji nie mogłam oderwać się od opowiadanej historii.
Sufizm – co to jest?
Dzieło Khemira zaprasza nas do symbolicznego świata derwiszów. By lepiej zrozumieć ideę stojącą za filmem, pochylmy się nad definicją sufizmu. Zbigniew Landowski wskazuje we wstępie książki, który poświęcony jest temu zagadnieniu, że spotkamy się z różnym wyjaśnieniem tego terminu. Ta niejednoznaczność może być związana z mnogością szkół, tradycji, wpływów, nauczań mistrzów.
Najprościej można tłumaczyć sufizm jako mistyczny wymiar islamu. W jego nurtach jednakże dostrzeżemy elementy zaczerpnięte z islamu ludowego, czasów przed-islamskich i czy innych religii i wierzeń. Celem wszystkich sufich jest odnalezienie drogi do jedności z Bogiem, poznania Absolutu. Mają do tego doprowadzić rytuały, obrzędy i ćwiczenia duchowe. W zależności od szkoły, nurtu, mistrza, regionu mogą one przybierać różnorodne formy. Od medytacji, modlitwy, poezji aż do tańca.
Kim jest derwisz?
Na drodze Bab’Azisa i Isztar spotkamy innych mistyków, którzy przemierzają drogę. Kim są derwisze? W świecie islamu na początku byli to wędrowni asceci, którzy często przywdziewali wełniane ubrania. Często wywodzi się właśnie nazwę sufizmu od ich specyficznego ubioru. W języku arabskim słowo suf oznacza wełnę. Na przestrzeni wieków asceci zaczęli tworzyć bractwa, w której tworzyli własne techniki do upragnionego zjednoczenia się z Bogiem.
Na początku była muzyka…
Kilka lat temu zaczęłam obserwować playlistę z muzyką, która opierała się grze na duduku. Jest to instrument dęty związany z kulturą Armenii. Wśród propozycji pojawił się utwór wykonywany przez Levona Minassiana ze ścieżki dźwiękowej z Bab-Aziz. Twórcą i kompozytorem całego soundtracku jest Armand Amar. Byłam pod wrażeniem piękna tej muzyki. Jednak dopiero teraz zdecydowałam się zobaczyć film, do którego jest przepisana.
Tutaj nie jest ona jedynie tłem dla wydarzeń dziejących się na ekranie, nie służy tylko podkreśleniu emocji lub akcji. Jest ważnym elementem duchowej drogi bohaterów. W sufizmie śpiew czy taniec w obrzędzie może być kolejnym krokiem do poznania Boga.
Historia w historii
Świat Bab’Aziza i Isztar wypełniony jest opowieściami. Służą one do pokazania wielu dróg, którymi każdy z nas może podążać. W przyszłości powrócę do tego dzieła, aby może dostrzec więcej znaczeń.
Na pewno film spodoba się osobom, które lubią nieśpieszne wędrówki z bohaterami, ale także chcą na chwilę odpocząć od zgiełku świata z piękną muzyką i mądrymi opowieściami.
Jeżeli zaciekawił wątek suficki, bardzo polecam na jesienie wieczory Czterdzieści zasad miłości Elif Shafak.
Bibliografia:


