Sofia - figura, rzeźbia

Tajemnice Sofii

Przez cztery dni spacerowałam po bulwarach i ulicach słonecznej Sofii w niewygodnych sandałach. Nie poznałam wszystkich jej tajemnic. Jednak mogę zdradzić Wam ich kilka, które udało mi się odkryć. Zanurzmy się wspólnie w nastrojenie i przemierzmy razem zaułki miasta.

Quo Vadis, dziewczyno?

Sofię wybrałam przez przypadek. Ten cel podróży wskazał mi los i tanie bilety lotnicze. Jednak Bułgaria zawsze gdzieś kryła się w myślach. Sądzę, że moje życie zmienił na zawsze klip do bułgarskiej wersji piosenki San Tropez. Artysta Azis jest w nim niczym czerwonowłosa bogini na bardzo wysokich butach, która wyłoniła się z Morza Czarnego i ma dla nas ochotę zaśpiewać.

Niezwykłość historii i kultury Bułgarii pokazał mi także wspaniały reportaż Kapki Kassabovej pt. Granica. Na krawędzi Europy. Mimo że czytałam kilka lat temu, to myśl o niezwykłości tego miejsca, pogranicza kultur, czasów, systemów, została we mnie.

Sofia zatem stała się moim pierwszym miejsce do poznania tego granicznego miejsca.

Od rzymskiej Sardiki do bułgarskiej stolicy

Jak Bóg stwarzał świat przez sześć dni, pragnął, by był ciekawszy i pełniejszy. Z tym postanowieniem wrzucił do kotła wszystko, co miał pod ręką. Tak powstały Bałkany. Siódmego dnia, gdy odpoczywał, stwierdził, że uczynił dobrze.

Moje pierwsze wrażenie ze stolicy Bułgarii to migawki z moich innych destynacji, szczególnie z Tbilisi i Lwowa. Wszystko wymieszane i przyprawione przyprawami.

Ślady antycznego Cesarstwa Rzymskiego zlewają się ze słowiańskością i kulturą bułgarskich plemion, trochę bizantyńskich i ottomańskich wpływów. Możemy podziwiać osobliwe gmachy powstały za czasów Królestwa Bułgarskiego i znaleźć elementy socrealizmu. I jeszcze ten słowiański język. To jednak sprawiło, że poczułam się jak w domu.

I Bóg dział, że było to dobre.

W świecie ikon

Stąd jest także blisko do dawnego Konstantynopola. W Sofii mogłam zobaczyć piękne ortodoksyjne świątynie, w której Jezus Chrystus i święci przypatrują się nam z ikon, kupić kilka świeczek i zapalić je przed ich majestatycznymi obliczami.

Sweta Nedela w Sofii

Najczęściej odwiedzałam cerkiew Sweta Nedela w samym centrum Sofii. W murach świątyni mogłam na chwilę odpocząć od męczącego gorąca. Oddawałam się wówczas podglądaniu ludzi. Podobała mi się to, szczególnie że bogaty wystrój świątyni szedł w parze z prozaicznym życiem. W tym całym zamieszaniu, pośród wiernych, turystów, w trakcie nabożeństwa, niezachwiana pani pomocnica, w średnik wieku i w fartuszku, chodziła i czyściła elementy kościoła. Podobało mi się jej ten pozorny spokój i obojętność wobec świata.

Cerkiew Bojańska w Sofii i Monastyr Dragalewski

Aby na chwilę uciec przed gorącem i zgiełkiem miasta, udałam się komunikacją miejską w kierunku gór Witosza. Chciałam zobaczyć Cerkiew Bojańską. Okazało się, że jest to ważne miejsce dla miasta i kultury bułgarskiej. W cerkwi, po zakupie biletu, można przebywać jedynie do dziesięciu minut. Mogłam na chwilę po przebywać z podobiznami przedstawicielami bułgarskiej elity i oczywiście pięknymi aniołami, świątyni i podobiznami Jezusa Chrystusa.

Nie chciałam jednak wracać do centrum. Spojrzałam na mapę w telefonie. Okazało się, że jest całkiem wygodna leśna droga prowadząca do Monastyru Dragalewskiego. Liczy ona około 5 km. Na szlaku spotykałam miejscowych turystów, wycieczkę kolonijną, rodziny i domowe psy. Na szczęście nie było żadnego niedźwiedzia.

Monastyr Dragelewski powitał mnie ciszą, spokojem i…kotami. Jest to wspaniałe miejsce, aby odpocząć. Oaza dla kompletacji i medytacji. Dla wiernych i przybywających do tego miejsca była otwarta mała cerkiewka, na której freski pochodziły z różnych czasów.

Muzea w Sofii – raj dla muzealników.

Na mapie w Sofii znalazłam wiele znaczników muzealnych. Ze względu na budżet i czas wybrałam jedynie kilka interesujących miejsc do zobaczenia. Prawie we wszystkich miejscach płaciła 12 lewów, co wydaję mi się sumą niezbyt wygórowaną.

Narodowe Muzeum Archeologiczne w Sofii

.

W Muzeum Archeologicznym w Sofii zaskoczyły mnie antyczne tablice cmentarne, o których miałam jedynie okazję usłyszeć dawno temu na zajęciach. Zawsze mnie interesuje, jak ludzie chcą upamiętnić swoich zmarłych. Zachwyciły mnie również tablice z wyrytymi podobiznami rodzin. Wykuci w kamieniu surowi pater i mater familia i ich dzieciaczki. Przypominały mi to ślubne zdjęcia naszych dziadków, które wiszą na ścianie w pokojach.

Familia Romana

Regionalne Muzeum Historyczne w Sofii

Muzeum znajduje się w pobliżu czynnego meczetu Bania Baszi Dżamija. Ekspozycja pomogła mi choć trochę zrozumieć historię miasta, w którym jestem. Szczególnie wątek przemiany Sofii w nowoczesną, europejską stolicę po uzyskaniu autonomii, a potem całkowitej niepodległości był dla mnie bardzo wartościowy. Pojawienie się tramwajów, bruku, elektryczności, rozwój turystyki masowej.

Na wystawie chętnie przyglądałam się elementom kultury materialnej takim: jak biżuteria, drobne przedmioty z życia codziennego. Przybliżają do ludzi, którzy żyli i w V w. naszej ery jak do tych, którzy mieszkali tutaj 200 lat temu.

Zapach czubrycy i bazaru

Czubryca to popularne przyprawa na Bałkanach. Jak rzecze internet, w Bułgarii składa się ona z cząbru górskiego z dodatkiem innych ziół. Może dodać tymianek, oregano, a nawet mięte. W wersjach bardziej pikantnej występuje papryka.

Kwintesencją życia Sofii dla mnie był kolorowy i tłoczny Żeński Bazar. Arbuzy, przyprawy, grecka oliwa sprzedawana w wielkich puszkach, małe sklepikami z koszulkami z młodym 50-centem, muzyka, budki z przyprawami, kwiatki, kolejki, pieczywa i syryjskie halal kebaby. A wokół tego emeryci i młodzi szukają najlepszych cen.

Okruchy i miniatury w Sofii

Anioł - nagrobek

Najbardziej jednak urzekły mnie przejawy życia, które są trudne do wyłapania, zarejestrowane jednym spojrzeniem. Zamknięte małe kawoszki, ludzie szukający cienia w parkach, miski ustawione dla kotów przy monastyrze, jedzenie podane w glinianych, tradycyjnych misach, mężczyźni grający w szachy, zagłębie smutnych arabskich i kurdyjskich golibrodów, ormiańskie groby i upadające anioły na cmentarzu komunalnym, sztuka żebrania pod kościołami. I wszędzie ta woda. Kraniki z pitną, wodne instalacja przy greckiej restauracji. Te obrazy, zapachy, głosy mieszają się między sobą i tworzą wspomnienie miasta.

Jeszcze było wiele nieoczywistych i tych popularnych miejsc, które odwiedziłam przez ten czas w pięknej, słonecznej i gorącej Sofii. W sercu pozostaną okruchy i miniatury, języki, spokojne oblicza świętych i zieleń Bojany.

Roksana
Roksana

Nazywam się Roksana.

Artykuły: 22

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *