Kruchość w czasach szalonych

Gdy nad moim miastem nastaje poranek, włączam przegląd wydarzeń. Niecierpliwie się, aby dowiedzieć się, co się stało przez noc. A potem zawala mi się na głowę cały świat.

Z zapartym tchem czytam plotki o ludziach, którzy nie wiedzą, że istnieje. Potem nagle wyskakuje jakaś satyra polityczna, znowu kolejna afera. Ktoś ma z czymś problem na dawnym Twitterze. Internetowa kłótnia o mema. Trzask i prask. Za dużo informacji i chaos w głowie. Jeszcze ten lęk, który wdziera się do ciała. I ta niepewność.

Munk, Krzyk.

Co jest realne? Czy to, co się dzieje tam, faktycznie wpływa na tutaj?

Chcę oderwać się od dzisiejszego natłoku informacji. Zwracam się do historii i wiedzy na papierze. Otwieram gruby ton encyklopedii, dowolna kartka. Napotykam wzrokiem: W 1258 roku Mongołowie pod dowództwem Hulagu oblegali Bagdad

Edward Munk, Krzyk, 1893, Narodowe Muzeum Sztuki, Architektury i Projektowania w Oslo, @wikipedia

Czy już jest źle, a może nadal jest nieźle?

Obiecali pokój naszemu pokoleniu w tym miejscu na ziemi. Kupuj i się nie zastanawiaj. Będzie dobrze. Tylko jeszcze samochód, ekspres do kawy i tony ciuchów. Teraz nawet te złudzenie nam chcą odebrać.

Na małych ekranikach, w mądrych programach, ciągle powtarzana jest mantra za Konfucjuszem: ,,Obyś nie żył w ciekawych czasach’’. Potem komentarz taki: proszę państwa, to powiedzenie jest o nas. Wojna tuż obok. Nowe cła na towary. I tak dalej. Kolejne narracje i głosy. Wszyscy się wypowiadają i krzyczą na forach. Czy nadchodzi katastrofa, czy ona jest już z nami?

Perspektywy i labirynty

Czytam syntezy i reportaże z czasów i miejsc, gdzie ludzie stali nad przepaścią. Zastanawiam się, czy oni już to wiedzieli, że zaraz się zacznie. Na przykład, że bogowie ześlą potop, albo napadnie na ich wioskę jakaś horda rzezimieszków.

We wspomniech tych, którzy przeżyli historyczne zawirowania, to życie wychodzi na wierzch. Mówią świadkowie historii: w tamtej części miasta bombardowali i niebo spadało na głowę, a my tu staraliśmy się egzystować normalnie. Pomimo że strach zaglądał nam do oczu.

Z kart historii

Może faktycznie gdy jesteśmy w centrum wydarzeń, to jest zagmatwane i niejasne. Nie możemy powiedzieć, to jest takie, a takie. Wróćmy do wydarzeń nad Tygrysem w 1258 roku.

Oblęzenie Bagdadu

Wyobraźmy sobie sytuację, gdy wojownicy z stepów oblegali miasto. Co miał jednak powiedzieć biedny poddany Abbasydów w tym momencie? Gdzie kończyła się nadzieją, a gdzie akceptacja śmierci? Znamy przecież tego straszliwe skutki oblężenia Bagdadu.

Armia Hulagu-chana pod Bagdadem, Sayf al-vâhidî et al. – Rashid al-Din’s Jami al-tarawikh; Bibliothèque nationale de France, Département des Manuscrits, Division orientale, Supplément persan, @wikipedia

Strumień wiadomości

Jednak konsekwencji dzisiejszych wydarzeń nie znamy. Te wszystkie informacje spływają bardzo szybko. Kolorowe przebłyski, społeczno-polityczne memy, gadanie i opinie. Każda głowa mówi, co innego. Nie wiemy, co jest naprawdę ważne dla naszej przyszłości.

Po tym zanurzeniu się w informacjach i opiniach, czuję kruchość pod moimi stopami. Czy armia Hulagu stoi już u bram mojego miasta? Jeśli tak, to ucieknę na Księżyc. Sprawdzam z ciężkim sercem. Na szczęście nie ma takiej informacji ma regionalnym portalu.

Przed filmikiem o fatalnym stanie świata wyświetlają mi reklamę. Znana twarz opowiada o suplementach. Na tę niepewność o przyszłość kupię witaminy od znanej influencerki. Zaraz poczuję się lepiej.

A potem wyłączam wszystko jednym kliknięciem i patrzę za okno. Chmury delikatnie poruszają się na niebie, góry stoją jak stały, są jeszcze puste ulice. Korek w niedużym mieście zaczyna się dopiero koło piętnastej. Jest dobrze i spokojnie. Zagotuję tylko wodę na herbatę i zrobię długi wdech.

Roksana
Roksana

Nazywam się Roksana.

Artykuły: 22

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *