Wiosna Wiosna
Tyle czekania na nią. Kilka długich miesięcy niby-zimy. Kilkadziesiąt wieczorów, które za szybko przychodziły. A gdy już przychodzi, ta Wiosna, to nic się nie dzieje. Dzisiaj krótki i grafomański wpis z narzekaniami i westchniami na przełom marca i kwietnia.
Marzana Marzana. I po Marzanie
To już topiliśmy tę smutną dziewoję, słowiańską boginie, Marzanę. Szukaliśmy na drzewach pierwszych pąków. Rozpalaliśmy ogniska i przez nie skakliśmy. Wypatrywaliśmy jaskółek, żurawii i bocianów na niebie. Zrywaliśmy kartki z kalendarza.
Wiosna oficjalnie przyszła. Już nie trzeba nic robić. Zagościła się u nas. Czy faktycznie coś zmieniła? Nadal jakaś smuta, takie błoto i wiatry. A jednak tęsknota pozostała…

Wiosenna Nostalgia
A gdybym była taką panną Marianną z Potockich, czy z Branickich, to wybrałabym się gdzieś na wieś, chodziła i oddawała się melancholi. Przyciskałabym uperfumowany list i wzdychałabym. To by było cudownie szaro-peotycko, nudne życie. A może byłabym jak Izabela Łęcka, pojechałabym do Warszawy, wzdychała i oglądała teatry i opery.
Moi przodkowie, galicyjscy chłopi, nie mieli czasu na takie wybuchy szarzyzny i szukania w sobie emocjonalnych napięć. Bali się, bo przedwiośnie, czas niedookreślony, mógł zwiastować głód. Zapasy zimowe się już skończyły, a natura, która się dopiero ponownie rozkwita, jeszcze nie obdarza hojnie gospodarzy.
Spleen środkowoeuropejskich miasteczek

Proszę tylko, żebyście nie wdali się teraz w rozważania, czy Polska jest środkowoeuropejska, czy wschodnioeuropejska. To zupełnie nie ważne.
Choć przyznam się, że tutaj trochę prościej. Moje miasto ze względu na swoje dzieje ma jeszcze trochę ducha czesko-niemieckiego. Do tego jest prawie-wieczne pochmurne. PrzynajmNiej od kilku dni. Może to wynika, że leży w kotlinie. A może Liczyrzepa robi nam psikusy i specjalnie dodaje nam chmur.
A jednak jest coś w tym naszym świecie, bez wielu słonecznych dni, że te nasze miasteczka dostosowują się do koloru nieba. Gdy przecież zaświeci słońce, przeistaczają się one w kolorowe światy. Kto nie żył pod tą szerokością geograficzną, nie doceni każdego promienia słońca.
Już koniec tych narzekań na naszą wczesną wiosnę. Wiem przecież, że jeszcze się rozkręci, że jeszcze będzie dobrze. Więc pytam się grzecznie pana Seneki, co poradzi na tę melancholię. A on na to, że ona minie. Wszystko mija. Może gdzieś wyjadę w międzyczasie, gdzie jest dużo słońca? On odpowiada mi tak: przykro mi, ale nie uciekniesz od siebie, ani od środkowoeuropejskości w Twoim sercu. No, dobrze. Zostanę i poczekam.


